Nasze wypadki
O, a mi się przypomniała taka sytuacja z sylwka...
Jest kilka minut po północy już nowego roku, stoję z rodzicami i znajomymi na podwórku i podziwiamy moje fajerwerki. Wiadomo jak to po północy w nowym roku, fajerwerki są dosłownie wszędzie, a zwłaszcza u mnie na osiedlu cool
No i stoimy sobie, ja odpalam, oglądamy i tak w kółko bardzo szczęśliwy Aż tu nagle nie wiadomo skąd, eksploduje dosłownie nam nad głowami fajerwerk. Okazało się, że oczywiście jakiś kretyn puścił po ziemi rakietę, czy co innego i sru w nas. Na szczęście skończyło się na poprzypalanych kurtkach i krótkim ogłuszeniu.
Jak widać, wcale to nie z naszej winy może stać się wypadek. Czasami my możemy być bardzo ostrożni przy odpalaniu, ale znajdzie się taki jeden idiota z drugim i nieszczęście gotowe.


  PRZEJDŹ NA FORUM