Nasze wypadki
trudno nazwać to wypadkiem lecz idiotyzmem.

Wychodzę z psem wieczorem na dwór i idę między blokami. Nagle niedaleko mnie ok 15-20 metrów wybucha wielka czerwona kula z jakiegoś moździerza! kurtke mi przypaliło pies musiał jechać do weterynarza bo był ogłuszony i nic nie słyszał i był prawie pół martwy.

Inne sytuacje, np takie że moi koledzy po prostu rzucają petardy (picollowki) do stawu gdzie są kaczki i jak im mówie by nie rzucali to słysze tekst "a co ty, obronca praw zwierząt jesteś?!".

na szczęście, ja takich rzeczy nie robiłem , nie robie i nie zamierzam robić jęzor


  PRZEJDŹ NA FORUM